środa, 6 czerwca 2012

Mokoszowy misz-masz

Dziś kilka fotek domowych - trochę odpoczynku musi być:)

Te róże Jagódka i tatuś dali mamie na Dzień Mamy:) Musiałam je tu uwiecznić.
Lale zawsze na pierwszym miejscu:)
Bum bum

No, ale ceramika też musi być: Aniołek Maciuś w całej swej okazałości. Bardzo lubię tę mała rzeźbkę.



"Ciężarna", a raczej jej plecy
Jedna z ostatnio wypalonych rybek
A dziś zdradzę, co to jest - zdjęcia poniżej...



Kto wie, co to? :)

8 komentarzy:

  1. no świecznik przecie :) i piękny nieziemsko!!! i chciałam powiedzieć, że wyraz mordki rybnej... "bezcenny" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę że córa jest już małą kobietką (czerwony lakier mamusi)Oczywiście jest to świecznik, tylko zastanawiam się kto jest właścicielem ? i ma tak wielkie ... upodobanie w kobiecych piersiach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaa:D lakier musi być:) bardzo to lubi:) Hmm, na razie ikt nie jest właścicielem, bo to jeszcze nie wypalona rzeźba. A upodobanie...no, tego...eee..ja?;)

      Usuń
  3. Prawdziwy twardziel z Aniołka Maciusia, skoro córcia się nim bawi :) W końcu ceramika krucha jest :) Rybkę świetną zrobiłaś! Figurka kobiety bardzo mi się podoba - fajnie zrobiłaś suknię z wałeczków, ja jakoś nie mogę polubić tej metody lepienia - choć marzy mi się jakaś duuuża misa z wałeczków właśnie... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa:)A ja bardzo lubię wałeczki, chociaż właśnie, to niezbyt łatwe, ale przyjemne:) Szczególnie, jak się na dobrą glinę trafi:)

      Usuń
  4. Po kolei, najpierw przepiękne róże i równie wspaniała córeczka. Ślicznie z grzywką wygląda :)
    O Świecznikach już pisałam, to już nie galanteria ceramiczna, a wysmakowana sztuka użytkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, to przemiły komentarz:)

      Usuń