poniedziałek, 29 lutego 2016

Czy łikędy są po to, by odpoczywać?

Takie legendy krążą.... Chciałabym, żeby to była prawda :D Mówią, że za górami, za lasami tak jest ;)
My, korzystając z tego, że oboje jesteśmy w domu, staramy się zrobić sporo prac porządkowych przy domu. Na razie jednak króluje cięcie i rąbanie drewna na opał., bo to, co było w stodole już się skończyło daaawno. Miało starczyć na całą zimę, ale Artur po prostu uwielbia buzujący w kominku ogień i nie pozwala, by był on mały :)
Nawet psy lubią ten blask i ciepło bijące z ceglanego wnętrza... 

Ostatnio jakaś dobra energia krąży wokół nas... Co ja gadam - ostatnio! Od jakiegoś roku! Ale ostatni czas mocno jest nią przesiąknięty.
Mam jakiś taki opór, żeby pisać dokładnie o co chodzi, żeby nie zapeszyć, żeby nie zerwać tej nitki nadziei... Też tak macie?
Ale ostatnio staram się uczyć, że trzeba być właśnie dobrej myśli, trzeba pozytywnie kreować swoją rzeczywistość, a nie starać się "nie zapeszać", bo to jest negatywne myślenie już na starcie.
Generalnie - cieszę się z tego, że nowe osoby pojawiły się na naszym horyzoncie. A wiecie, jak to jest: super, jak coś się robi i nikt nie przeszkadza, ale ktoś jeszcze chce razem z Tobą to robić, pomagać, to skrzydła jeszcze większe się robią :) I nie mówię tu tylko o naszych nowych sąsiadach, ale o urzędzie gminy, o stowarzyszeniach z naszej gminy i o tym, że jest tu naprawdę miło i fajnie :D
No i wczoraj, w związku z tym powstał pewien projekt - proszę trzymajcie kciuki!!! Jeśli się uda - to będzie wspaniały start w naszym nowym domu, jeśli nie - będziemy szukać dalej :) Nauczyliśmy się przez nasze złe doświadczenia nie poddawać, tyko robić swoje, aż się uda :)

A teraz tak prozaicznie - w ferie prowadziłam warsztaty w pobliskim domu kultury, w Wisznicach :)
Było kolorowo, wesoło i walecznie, bo oprócz zajęć plastycznych odbyły się też jedne łucznicze :)
Robiliśmy kije deszczowe, teatrzyki cieni i przestrzenną zimową planszę :)
Fot. GOK Wisznice




Aaaa, no i z ciekawostek - zima nas zaskoczyła :D W piątek tak sypnęło, jak powinno to być cały czas - od grudnia do końca lutego ;)
Dziś już oczywiście nie ma śladu po tym śniegu, ale powspominajmy :)




No i powstają kolejne Anioły Zielawy... Może to nie przypadek, że właśnie w tym czasie mnie nawiedziły wraz z Weną i chcą zostać? Zastanawia mnie to dlatego, że ja nigdy nie lubiłam robić aniołów... Czasami klienci zamawiali oczywiście, bo anioły dużo ludzi zbiera, lubi, inspirują ich, dodają energii. No i musiałam się trochę pomęczyć, zanim wyszły spod moich rąk.
A te zrobiłam tak, jak chciałam, po prostu ... powstały :)
Kolejne czekają na wypał :)

Miłego tygodnia!!!

9 komentarzy:

  1. pięknie u Was kiedy śnieży :)
    marzył mi sie dzisiaj kubek herbaty i kominek, tak przemarzłam wracając!
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, ze kubek herbaty u nas przy naszym kominku? :D

      Usuń
  2. Suuper zajecia z dziecmi mieliscie :)) Anioly juz teraz zapowiadaja sie Pieknie :)) Trzymam Mooocno Kciuki za Wasze plany ,nie mow ,nie zapeszaj , ja potrzymam kciuki ,aby sie udalo, musi sie udac i juz !!! :)) Pozdrawiam Cie Serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia pięknych ludzi i okolicy!
    Weekendy są od tego, żeby pospać do 8 i wypełnić etat kozy domowej, twórcy biżuterii, blogerki, żony... ;) Takie życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie takie życie - ale czyz może byc piekniej :D

      Usuń
  4. Kochana Ewo!
    Bardzo miło się czyta tego bloga. Z każdym kolejnym wpisem widać, że coraz to, wiele pozytywnych rzeczy Was spotka w nowym miejscu. I oby tak dalej! Zazdroszczę Wam tej przeprowadzki, sama pewnie bym tak chciała. Z pewnością nie było Wam łatwo zaczynać wszystkiego od nowa, ale mając siebie nawzajem i dobrych ludzi wokół, jesteście w stanie zrobić dużo dobrego. Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam.
    PS. Zdjęcia ciekawie obrazują, to co się u Was dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak się ciesze, że odnalazłyśmy się po latach :) Pomimo tego, że to "tylko" blogi, ale dzieki nim jestesmy znowu blisko i wiemy, co sie u nas dzieje.
      łatwo nie było, ale naprawde wszystko wyszło nam na lepsze, układa się dobrze i czujemy, że jest wielki progres. Oby tak dalej :)

      Usuń
  5. Wiesz Ewa jak to jest w życiu, raz jest lepiej, raz gorzej. Ale odważyliście się na taki krok, a to jest już dużo i oby teraz wszystko się Wam układało. Ja też przez tyle lat "błąkania się" po życiu, powoli staje na nogi. Rodzina, którą założyłam chcąc nie chcąc mi w tym pomogła... Również się cieszę, że te kontakty się odnowiły i mam nadzieję, że będą trwać dalej:)

    OdpowiedzUsuń